Każdy, kto oglądał serial Belfer nie przejdzie obok tej książki
obojętnie. Sam serial zachwycił mnie od pierwszego kadru, skoro więc Wzgórze
Psów napisał jego współtwórca założyłam, że będzie to coś mocnego. Czy się nie
zawiodłam?
Zybork to miasto rozczarowań, przepełnione cierpieniem. Znajdujący się na życiowym zakręcie bohaterzy przyjeżdżają
do rodziny aby przeczekać chwilowe jak im się wydaje problemy. Mikołaj wychował
się tu, dojrzewał i przeżył pierwszą miłość. Jego żona właśnie straciła pracę
więc ulokowanie się w rodzinnym domu jest jedynym rozwiązaniem na finansowe
kłopoty. Rodzina Głowackich nie jest typową polską rodziną jak na pierwszy rzut
oka mogłoby się wydawać. Dramat minionego dzieciństwa i budowanie relacji od
nowa nie będzie dla Mikołaja łatwym zadaniem. Teraz będzie żył pod jednym
dachem z ojcem, z którym przez lata nie rozmawiał i jego nową rodziną.
Mieszkającemu obok bratu również życie wymyka się spod kontroli. Mimo to,
rodzina bardzo mocno zaangażowana jest w lokalne problemy i nie znosi bierności
w świetle niesprawiedliwości dziejącej się na oczach mieszkańców.
To miasto przepełnia mrok. Dochodzi do tajemniczych zaginięć ludzi i
makabrycznych odkryć związanych z ich odnalezieniem. Teorii jest wiele lecz
tylko jedna okaże się prawdziwa.
Czytając Wzgórze Psów ma się wrażenie, że autor jest niesamowicie
dojrzałym pisarzem. Potrafi nazywać emocje, łączy słowa w całość tak by w
głowie powstał obraz, kolor, dźwięk, cierpkość skóry. Gdy czytam książkę lubię znajdywać
w niej zdania, które tworzą wspaniałe cytaty. U Żulczyka jest ich mnóstwo.
Autor prowadzi czytelnika przez ścieżkę, na której poznajemy kolejnych
bohaterów i ich ciężkie przewinienia. Do końca nie łatwo domyślić się kto jest
sprawcą zbrodni i jaki ma powód aby zabijać. Przez większość książki czekałam
na pojawienie się tajemniczego nowego bohatera, jakiejś sprawczej siły, która
będzie za to odpowiedzialna.
Żulczyk odkrywa karty powoli, zwiększa dawkę z każdą kartką aby
wprowadzić czytelnika w uzależnienie. Mimo, że książka jest dosyć opasła mi
czytało się ja na prawdę szybko. Skłania do przemyśleń nad relacjami ludzkimi,
nad tym jak bardzo miłość można pomylić z litością i czy każdego da się
uratować przed nim samym.
Cytaty:
„Zło
to tajemnica podobna do cebuli. Ma wiele warstw, zedrzesz jedną, pod spodem
jest kolejna. I często zostajesz tylko z małym, często nadgniłym rdzeniem.”
„Kochamy nieobecność pewnych cech. Kochamy kogoś po prostu
dlatego, że jest kimś innym niż ktoś przedtem.”
„Ludzie znikają nawzajem ze swojego życia. Tak ma być. To
naturalne. Z jakiegoś powodu się skasowaliśmy, więc teraz nie udawajmy, że się
znamy, rozumiemy i mieszkamy na tym samym świecie, że mówimy tym samym
językiem.”
„Wszystkie fantazje o apokalipsie wzięły się z tego, że
człowiek nie chce być sam na sam ze śmiercią. Pragnie przeżyć ją zbiorowo, w
gromadzie, epicko, jak koncert na wielkim festiwalu muzycznym.”
„Rodzina to zatrzaśnięcie się w windzie z zupełnie obcymi
ludźmi na całe życie.”
„Honor to coś, co wypada z kieszeni przy pierwszej lepszej
okazji, jak klucz bez breloczka.”
„Ludzie z chorymi duszami, ludzie z zepsutymi głowami,
którzy nie chcą żyć - właśnie oni żyją najdłużej.”
